Zielono Czerwoni

Giełda ostro w dól, a waluty w górę. Bezrobocie w dół, kredyty w górę. Import spadnie, eksport wzrośnie. Mieszkania tanieją i będą tanieć. Euro się zbliża i to piłkarskie i to papierowe, ciekawe które będzie na mecie szybciej. Banki nie chcą pożyczać kasy, a ludzie nie chcą jej oddawać. Media krzyczą że jest kryzys, politycy że jest okey. Prawda jest taka że ciężkie czasy zaczną się za 6-8 miesięcy i a wtedy będzie nieśmiesznie – problem ze spłatą kredytów, powroty emigrantów, wzrost bezrobocia, spadek produkcji i konsumpcji. Potanieją kredyty, spadnie inflacja, eksport skorzysta a ludzie zaczną zapominać o dołkach i zawirowaniach na rynkach, pomału wracając na giełdę i rozpoczynając nową hossę.

Zastanawiacie się pewnie, dlaczego dolar tak pikuje w górę, dla mnie to dramat bo zamówiłem sobie zabawkę ze stanów i w 2 miesiące podrożała o prawie 300 zł. Ale co powiedzą ci którzy mają kredyty w obcych walutach, ich dotknie to najbardziej…

Myślicie że wszystko zaczęło się od momentu gdy amerykańskie banki zaczęły ogłaszać bankructwa… Nie, nie… Wszytko ma swój początek w momencie kiedy prezesi wielkich finansowych korporacji usadowili się w swoich wspaniałych biurach na ostatnich piętrach manhattańskich wieżowców i stamtąd dostrzegli małych zwykłych ludzi, którzy wyglądali jak małe głupie mróweczki. Prezesi oderwani od szarej rzeczywistości zwykłych społeczeństw postanowili pożyczać coraz więcej pieniędzy, coraz bardziej obniżać poprzeczki, tylko po to aby poprawić i tak już dobre wyniki finansowe zarządzanych przez nich firm, a że amerykanie to durnie, podnieceni perspektywą posiadania nowych dóbr, zadłużali się na umór, zaczęli “inwestować” w nieruchomości i kupować na kredyt coraz więcej, w pewnym momencie okazało się że nowych dóbr, a zwłaszcza nieruchomości jest tyle, że nie ma chętnych na kupowanie. Amerykanie aby sprzedać domy zaczęli obniżać ich ceny (co wynikło z reguł którymi rządzi się rynek), problem pojawił się wtedy, gdy zadłużenie znacząco przewyższało wartość nieruchomości i nawet po sprzedaży obciążenie pozostawało. Wzrost cen żywności i benzyny dorzucił też trzy grosze do całości. Ludzie nie mieli z czego spłacać kredytów… a banki napożyczały się do takiego stopnia że przestały dysponować jakąkolwiek gotówką… no i bańka pękła.

Polscy inwestorzy, są bardzo młodzi, nauka kapitalizmu rozpoczeła się w Polsce dopiero piętnaście lat temu, a jej rozkwit (co widać po obrotach na gpw) miał miejsce już po 2000 roku. Dotyczy to nie tylko graczy indywidualnych, ale młodych prezesów funduszy inwestycyjnych i grup finansowych. Wszytko pomału zaczeło się chwiać, atmosfera stawala się niepewna i choć politycy zapewniali że w polsce jest wszytko okey (bo fundamenty polskich przedsiębiorstw są w bardzo dobrej kondycji), sygnały nadchodzące ze świata były bardzo negatywne. Kiedy zaczely wszystkim puszczać nerwy, inwestorzy zagraniczny rozpoczęli odwrót i rozpoczęła się wyprzedaż. Ceny staczały się po równi pochyłej, aż do dzisiejszego poziomu lekko ponad 1500pkt dla Wig20. Zagranicznym inwestorom po sprzedaży została dość spora gotówka, polska gotówka, której także musieli się pozbyć, zaczęli więc kupować dolary, ale takich dolarów które można kupić za złotówki nie jest znowu tak dużo. Więc popyt rósł, a że kupujących było sużo i dysponowali ogromną gotówką to cena zaczęła rosnąć i dzisiaj mam nie 2,00 a 3,00 PLN za dolara… świetna stopa zwrotu 50 % w 3misiąc, kto to przewidział, ładnie zarobił!

Osobiści bardzo się ciesze że giełda dotknęła dna. Przez ostatnie 2 lata nie było dobrego okres do zakupów, najpierw hossa, hossa marzeń! …potem spadki, aż do ostatnich krytycznych dołków. I dobrze, można będzie już za kilka tygodni zacząć kupować papiery, bo wiele firm ma mocne fundamenty, świetne perspektywy i dobrych prezesów…

Related Post

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*